expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

poniedziałek, 2 czerwca 2014

"Praca na całe życie. O początkach macierzyństwa"

"To nie jest historia macierzyństwa ani jego studium. Nie jest to też - wyjaśniam na wypadek, gdyby ktoś doczytał aż do tego miejsca i jeszcze żywił taką nadzieję - poradnik, jak być matką. Opisałam po prostu, co myślę o doświadczeniu macierzyństwa, wybierając taki sposób, w którym, mam nadzieję, czytelnicy odnajdą własne odczucia."


Czy macierzyństwo w pierwszych miesiącach życia dziecka może dać matkom w kość? Czy to normalne, że odczuwamy tęsknotę za utraconą wolnością, którą jeszcze nie tak niedawno się cieszyłyśmy? Czy mamy prawo mieć dość płaczącego, wiecznie głodnego niemowlaka? Czy karmienie piersią może w nas wywoływać głębokie frustracje, czy może nam się ono nie podobać i czy mamy prawo szukać ulgi poprzez podanie butelki z mlekiem modyfikowanym? 

Rachel Cusk, opisując początki swojego macierzyństwa, pokazuje, że matka ma do tego prawo. Książka wywołała liczne kontrowersje na Zachodzie, postulowano nawet o odebranie autorce dzieci. Można było się zatem spodziewać historii wyrodnej matki niekochającej własnych pociech. Ale jest inaczej. Cusk na własnej skórze przekonała się, że negatywne odczucia kobiet w ciąży oraz młodych matek są tematem tabu, spycha się je w najciemniejsze zakamarki umysłu jakby nie miały w ogóle prawa istnieć. Gdy wokół panuje kult obrazu szczęśliwej młodej mamy, umalowanej, będącej zawsze w pełnej gotowości by podać swojemu dziecku pierś, Rachel Cusk pokazuje jak się naprawdę sprawy mają. Zaczyna już od okresu ciąży, podczas którego wizja porodu nie daje jej spokoju a żadne poradniki ani rozmowy z położnymi nie przynoszą wystarczających odpowiedzi. 
Kiedy jej córka przychodzi na świat, autorka próbuje zdefiniować siebie na nowo. Snuje również głębokie rozważania o ograniczonej wolności, z którą przyszło jej się teraz zmierzyć. Każdy z nas ma własną granicę niezależności, której nie chce przekroczyć. Rachel Cusk bardzo ceni sobie swobodę i pojawienie się dziecka staje się przeszkodą nie do pokonania. Próbując łączyć macierzyństwo i życie towarzyskie przekonuje się, że bezpowrotnie utraciła swoją wolność. 
Karmienie piersią także nie należy do przyjemności. Dziecko ciągle chce jeść, odstawione od piersi płacze, mijające tygodnie nie przynoszą poprawy. "Wiem, że ta dziwna funkcja cielesna, jaką jest karmienie piersią, podobno powoduje harmonię ciała i umysłu, nieporównywalną z żadnym innym ludzkim doświadczeniem. Wiem, że inne kobiety czerpią z tego zadowolenie i poczucie spełnienia. Dlaczego ze mną jest inaczej?" Doskonale wiem co czuje autorka bo sama przeżywałam podobne dylematy. Tak jak Cusk, ratowałam się mlekiem modyfikowanym, co okazało się istnym wybawieniem.

Nawał negatywnych emocji, które pojawiły się w życiu Rachel Cusk mógłby sugerować, iż nie ma tu miejsca na miłość. Lecz ona jest, autorka po prostu skupia się na "ciemnej stronie" macierzyństwa. Nad miotającymi nią uczuciami i na tym co z pewnością, w większym lub mniejszym stopniu, czuje każda matka. Dobrze, że taka książka powstała i że ukazała się także na polskim rynku wydawniczym, bowiem ukazuje ludzki, odidealizowany obraz młodej mamy. To pozycja, którą powinnyśmy otrzymywać w szpitalnej wyprawce lub na szkole rodzenia. A jeśli w historii autorki nie odnajdziemy nawet cząstki siebie, to może chociaż łagodniej będziemy patrzeć na inne "nieidealne" matki.


Dziękuję Wydawnictwu Czarne za egzemplarz recenzencki.
Książkę można kupić tutaj: http://czarne.com.pl/katalog/ksiazki/praca-na-cale-zycie


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz