expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

czwartek, 1 sierpnia 2013

"Sekret Freuda" Jed Rubenfeld

W 1909 roku Freud przypływa do Ameryki z dwójką najbliższych przyjaciół - współpracowników w celu wygłoszenia wykładów na temat psychoanalizy. W tym samym czasie w Nowym Jorku ktoś dokonuje brutalnego morderstwa. Ręce i nogi nie straciły gracji, tylko wokół szyi wiła się brzydka czerwona pręga, a na plecach i pośladkach widoczne były pokryte zakrzepłą krwią rany po uderzeniach pejcza. Związane dłonie wyciągnięte miała nad głową. Następnego dnia na policję trafia młoda dziewczyna z identycznymi obrażeniami jak zamordowana dzień wcześniej kobieta. W wyniku napaści Nora traci głos i pamięć. Jedyny sposób na ich odzyskanie to zastosowanie psychoanalizy doktora Zygmunta Freuda. Na prośbę detektywa Freud zleca to zadanie swojemu amerykańskiemu znajomemu - młodemu doktorowi Youngerowi. 

Okrutna zbrodnia jest tu tłem do rozważań nad psychoanalizą, a szczególnie nad jej seksualnym aspektem związanym z kompleksem Edypa. Jednak równie dobrze można na to spojrzeć z innej perspektywy, z której popełnione morderstwa wydają się być kwestią drugorzędną, a główną rolę odgrywają dywagacje naukowe. Rubenfeld wkomponował w te wydarzenia rozważania o Hamlecie, różne interpretacje postępowania tego szekspirowskiego bohatera, także w oparciu o kompleks Edypa. 

Sekret Freuda to prawie 500 stron, które przenoszą czytelnika na ulice Nowego Jorku z początku XX wieku. Drapacze chmur, mosty, taksówki, "nowoczesne" technologie, metro czyli coś o czym Polakom żyjącym w tym samym czasie na polskich ziemiach w ogóle się nie śniło - wystarczy przeczytać Cukiernię pod Amorem Małgorzaty Gutowskiej - Adamczyk, a nie da się nie zauważyć przepaści między nowoczesną Ameryką a naszą zaściankowością z czasów wejścia w XX wiek.
Niestety przepaść ta widoczna jest do dnia dzisiejszego.

Można powiedzieć, że Sekret Freuda mnie całkowicie pochłonął, uwalniając dopiero po ostatecznym zamknięciu książki. Intrygi są tu pięknie zawiązane, świat nauki naturalnie przeplata się ze światem przestępczym, autor znakomicie buduje napięcie, które nie pozwala oderwać się od tej pozycji. Nam sam koniec Rubenfeld ujawnia co w tej książce było prawdą, gdzie nagiął fakty oraz, w którym miejscu posłużył się tylko i wyłącznie swoją wyobraźnią.


1 komentarz:

  1. Ciekawa książka. Okładka taka jakie lubię :)

    OdpowiedzUsuń