Książki o Sherlocku Holmesie należą do moich ulubionych. Czytając, oddaję się im bez reszty i zapominam o całym świecie, co nie zdarza mi się zbyt często. Inne lektury nie wciągają mnie aż tak w wir wydarzeń i gdzieś z tyłu głowy dają o sobie znać codzienne troski. Wystarczy jednak kilka zdań o przygodach londyńskiego detektywa, a znikam w krainie zagadek kryminalnych i trudno mnie od nich oderwać. Dlatego jeśli szukacie książki, przy której można się porządnie zrelaksować, sięgnijcie po dzieła Arthura Conan Doyle'a.
Dziś przybliżę tajemnicę "Psa Baskervillów". Do Sherlocka przybywa doktor Mortimer, który przypuszcza, iż śmierć jego przyjaciela Charlesa Baskervilla nie była przypadkowa i ma związek z mroczną legendą związaną z jego rodem, która głosi, że kolejni potomkowie zostaną zgładzeni przez tytułową krwiożerczą bestię. Zadaniem Holmesa jest sprawdzić czy zgon Charlesa ma coś wspólnego z rodzinną klątwą oraz zadbać o bezpieczeństwo spadkobiercy majątku, Henry'ego Baskervilla . Detektyw wysyła swojego wspólnika doktora Watsona do Devonshire, aby poczynił obserwacje i strzegł Henry'ego. Watson prowadzi własne śledztwo, z którego zdaje listowne relacje swojemu przyjacielowi. Doktor nie odstępuje na krok młodego Baskervilla, jednak sytuacja komplikuje się, gdy ten poznaje atrakcyjną pannę Stapleton, siostrę zapalonego botanika. Watson dość szybko przekonuje się, że na dworze Baskervill Hall dzieją się dziwne rzeczy - w nocy słychać kobiecy szloch, służący nocami staje ze świecą w oknie, a z wrzosowiska dobiega mrożący krew w żyłach skowyt, którego nie mogło wydać żadne z żyjących w Anglii stworzeń. Czy doktor Watson sam rozwikła zagadkę czy pomoc Sherlocka okaże się niezbędna? Czy wyjąca nocami bestia dopadnie ostatniego z rodu Baskervillów? Zanim zdobędziemy odpowiedzi na te pytania, czeka nas pasjonująca podróż pełna intryg i tajemnic, które rozwikłać można tylko dzięki dedukcji i logice.
Boris Akunin, w hołdzie twórcy Holmesa, napisał opowiadanie "Skarpeja Baskakowów" (zawarte w zbiorze "Nefrytowy różaniec"), przenosząc "Psa Baskervillów" rosyjskie realia.
Książki, które czytam przy kieliszku dobrego wina. Przez długi czas blog nosił nazwę "Wózkowe Czytają". Przyszedł czas na zmiany. https://web.facebook.com/IreneAdler.Blogliteracki/
środa, 29 stycznia 2014
poniedziałek, 27 stycznia 2014
"Piłka Maksa" Barbro Lindgren, Eva Eriksson
Książeczkę tę Jasio otrzymał od pani bibliotekarki w ramach prezentu świątecznego. Jest to kolejna w jego dorobku lektura o przygodach chłopca Maksa. Obrazki oraz krótkie, proste zdania sprawiają, że jest to idealna pozycja dla najmłodszych czytelników. W "Piłce Maksa" chłopiec bawi się na podwórku piłką, przez co zwraca na siebie uwagę kota. Zwierzak sprytnie przejmuje zabawkę Maksa, któremu się to bardzo nie podoba. Wygania kocura, lecz gdy ten powraca uległy, pozwala mu przyłączyć się do zabawy. Jasio z zainteresowaniem śledzi rozwój wypadków, przeżywa na swój dziecięcy sposób "bam" kotka. Jednorazowe przeczytanie bajki nie wystarcza, trzeba powtórzyć ją jeszcze kilka razy - tak bardzo podoba się Jaśkowi . Również Ola jest zaciekawiona książeczkami o Maksie, chociaż są one skierowane do małych dzieci. Czytać jeszcze Ola nie umie, ale nie przeszkadza jej to w opowiadaniu piłkowej historii młodszemu bratu.
niedziela, 26 stycznia 2014
"Amerykańscy bogowie" Neil Gaiman
"- Rydwan Odyna, tak go zwali. I Wielka Niedźwiedzica. Tam, skąd pochodzimy, wierzymy, że coś, nie bóg, ale podobnego do boga, coś złego, zostało uwięzione w górze, wśród tych gwiazd. Jeśli umknie, pożre wszechświat. Są też trzy siostry, które muszą strzec nieba. Cały dzień, całą noc. Jeśli on się uwolni, ów potwór w gwiazdach, nastąpi koniec świata. Pfftt! I już."
Cień - dobrze zbudowany mężczyzna w średnim wieku odsiaduje wyrok w więzieniu. Po 3 latach dostaje warunkowe zwolnienie. Niestety wolność ma mieć dla niego gorzki smak - tuż przed opuszczeniem więziennych bram dowiaduje się, że jego żona Laura zginęła w wypadku samochodowym. Podczas lotu do rodzinnego miasta poznaje starszego mężczyznę, który przedstawia się jako Wednesday. Proponuje Cieniowi dobrze płatną pracę, lecz były więzień odmawia. Zmienia plany swojej podróży chcąc uwolnić się od namolnego pasażera. Jednak Wednesday podąża jego śladem. Cień jeszcze raz rozważa propozycję pracy, by w końcu ją przyjąć. Od tej pory staje się wiernym towarzyszem Wednesdaya, wykonuje jego polecenia, a w razie konieczności broni swego pracodawcę. Podczas licznych wypraw po amerykańskich miasteczkach Cień poznaje ludzi, którzy okazują się być starymi, zapomnianymi przez współczesny świat bogami oraz boginiami. Poznaje Sweeneya wyciągającego "znikąd" monety, Zorię Połunocznają wypatrującą potwora wśród gwiazd, Wielkanoc dającą życie, Ibisa towarzyszącego żywym do świata umarłych i wielu innych. Godzi się z ich obecnością tak samo jak akceptuje swoją "żywą" martwą żonę, która podąża jego śladem i ratuje z opresji. Wednesday tworzy spośród zapomnianych bogów swoją armię. Ma ona stoczyć walkę z współczesnymi bogami, reprezentującymi to wszystko, co sprawuje władze nad dzisiejszą ludzkością: samochody, media, nowe technologie, narkotyki, pieniądze, rak... Cień jest świadkiem niesamowitych zdarzeń, których naturę stara się zaakceptować. Początkowo jest biernym obserwatorem, lecz wraz z rozwojem wypadków przejmuje inicjatywę i staje się aktywnym uczestnikiem boskich rozgrywek.
Z lekkim wahaniem podchodziłam do tej książki, nie wiedząc, co mnie czeka. Wszelkie obawy zniknęły już po kilku stronach, kiedy świat wykreowany przez Neila Gaimana zaczął mnie powoli pochłaniać. Nagłe i częste zwroty akcji oraz nieprzewidywalna fabuła spowodowały, że z zapartym tchem śledziłam losy Cienia. Gdy przesiąkłam atmosferą jednego miejsca, absolutnie nie odczuwając znudzenia, autor sprytnie i zręcznie przenosił mnie w inną scenerię z kolejną serią zaskakujących wydarzeń.
czwartek, 23 stycznia 2014
"Elementarz" Marian Falski
Na rynku dostępnych jest dużo interesujących nowości wydawniczych. Zawsze warto jednak sięgnąć po książki, które towarzyszyły nam w dzieciństwie. My ostatnio wygrzebaliśmy z domowej biblioteczki "Elementarz" Mariana Falskiego. To właśnie z tej książki pochodzi znana wszystkim Ala i jej pies As. W pierwszej części lektury dzieci poznają pisane litery i wyrazy, które się od nich zaczynają. Później pojawiają się także litery drukowane i coraz dłuższe czytanki. "Elementarz" opisuje otaczający dzieci świat, ukazane są w nim różnice między miastem a wsią. Olę najbardziej interesują czytanki. Wykorzystuję je do ćwiczenia pamięci córki i do nauki opowiadania o tym, co przed chwilą usłyszała - czytam jej fragment tekstu, a następnie zadaję pytania, które go dotyczą. Natomiast Jasio chce aby opisywać mu znajdujące się w książce obrazki - najczęściej samochody i maszyny rolnicze.
Bez wątpienia warto pokazać dziecku książkę, która nam rodzicom pomagała stawiać pierwsze kroki w świecie liter.
Bez wątpienia warto pokazać dziecku książkę, która nam rodzicom pomagała stawiać pierwsze kroki w świecie liter.
niedziela, 19 stycznia 2014
"Historie cmentarne" Borys Akunin
Do książki tej wcale nie było łatwo dotrzeć - we wszystkich księgarniach nakład był wyczerpany. Postanowiłam ją jednak zdobyć, gdyż, po pierwsze - tytuł i opis bardzo intrygują, po drugie - styl Akunina bardzo przypadł mi do gustu, po trzecie - jedna z historii była opisana w "Nefrytowym różańcu" i zachęcała do sięgnięcia po resztę. Ostatecznie pozycję tę udało mi się znaleźć w internetowym antykwariacie.
Nie da się ukryć, iż nie jest to książka dla szerokiego kręgu odbiorców, bowiem tematyka książki obraca się wokół śmierci i nekropolii. Zawiera ona sześć opisów cmentarzy - moskiewskiego, londyńskiego, paryskiego, jokohamskiego, nowojorskiego oraz jerozolimskiego. Autorem tych tekstów jest Grigorij Czchartiszwili. Po każdym takim tekście zamieszczone jest opowiadanie Borisa Akunina (pseudonim Czchartiszwilego) zainspirowane konkretnym miejscem pochówku.
Odbywając wędrówkę przez kolejne cmentarze Czchartiszwili przedstawia różne oblicza śmierci: Zapomniana, Obyczajna, Piękna, Nagła, Optymistyczna oraz Niestraszna. Każda z tych nekropolii wywarła na autorze inne wrażenie i skłoniła do przemyśleń nad momentem zejścia z tego świata. Mijane nagrobki czy też wypisane sentencje powodowały refleksję nad ludzkim losem, a także nad indywidualnymi historiami nieżyjących osób .
W opowiadaniu "Wargi zęby raz dwa trzy" milicjant Czuchczew, który chce zdobyć zaginione skarby, dokopuje się do podziemnej krypty. Wewnątrz słyszy tajemniczy głos, po czym z mrocznej mgły wyłania się stara kobieta Sałtyczycha. Wieść niesie, że kobieta ta za życia porzucona przez ukochanego, zaczęła znęcać się nad jasnowłosymi niewiastami i mordować, za co została skazana na dożywocie. Ponieważ kobieta ta za życia ukryła swoje bogactwa, Czuchczew wchodzi z nią w bliższą komitywę w celu odnalezienia zapomnianego skarbu.
Londyński Highgate stał się inspiracją do opowiadania "Materia jest pierwotna". Bohaterem tej kilkustronicowej historii jest materialista (pewnego rodzaju wampir) Murzyn, który jednak nie pije każdej krwi - po pierwszym z brzegu burżuju w głowie pojawia się panika, natomiast krew socjaldemokraty chętnie pija na deser. Jest jednak coś co ratuje Murzyna w sytuacjach, gdy pod ręką nie ma nic godnego do spożycia.
"Daj mi ucałować swe usta" jest poświęcona Oscarowi Wilde'owi, pochowanemu na cmentarzu Pere-Lachaise. Pasza Leńkow, aspirant Instytutu Literatury Światowej, wykorzystuje swoją historyczno-literacką wiedzę do wydobywania z grobów opisanych w starych tekstach, zapomnianych, cennych pamiątek po zmarłych. W procederze tym towarzyszy mu Kret - zaufany grabarz zajmujący się brudną robotą. Z palca nieboszczyka Leńkow zdejmuje pierścień ze szmaragdowym skarabeuszem i bez zastanowienia wkłada go na swój. Gdyby wiedział, że błyskotka ta przysporzy mu samych kłopotów, z pewnością nigdy nie rozkopałby grobu znanego poety.
Jokohamski cmentarz Gaidzin-boci (czyli Cmentarz Cudzoziemski) dał początek opowiadaniu "Dzigumo". Znane mi ono już było z "Nefrytowego różańca" lecz tu jego tytuł przetłumaczono jako "Jiguno". Gdy przybyłemu do Kraju Kwitnącej Wiśni rodakowi znanego rosyjskiego detektywa Erasta Fandorina rodzi się upośledzona córka, ten przywdziewa habit buddyjskiego mnicha. Wstępuje do klasztoru i tylko raz w tygodniu składa mu wizytę żona Satoko. Któregoś dnia, po przygotowaniu mężowi kąpieli, Satoko spotyka na swej drodze bezgłowego mnicha Jiguno i traci przytomność. Po odzyskaniu świadomości widzi, że martwe ciało jej męża leży w lodowatej wodzie, a na szyi widnieją ślady po ukąszeniu. Japońska legenda głosi, że Jiguno to Pająk Śmierci, który wysysa z ludzi życie. Jednak Erast Fandorin nie wierzy w siły nadprzyrodzone i postanawia rozwikłać zagadkę śmierci Rosjanina w Japonii.
Lekki powiew romantyczności przynosi opowiadanie "Unless", którego akcja rozgrywa się na nowojorskim Greenwood. Szczęśliwy, młody i majętny Misza, który ma zaplanowane całe życie, postanawia zadbać o jego końcówkę. Udaje się zatem na cmentarz w celu wykupienia miejsca pod przyszły grób. Spotyka tam kobietę, która zdradza, że umrze on za 49 lat ...unless...- słowo to powoduje, że Misza powróci na Greenwood w nadziei na odnalezienie tajemniczej damy i odkrycie znaczenia wypowiedzianego przez nią słowa.
Na zakończenie Akunin serwuje nam "Happy End", czyli opowieść o ponad stuletniej parze znudzonej życiem - wszystkiego już doświadczyli, każdy dzień jest taki sam jak poprzedni, już nic nowego ich nie może spotkać. Bardzo Stary Pisarz namawia swoją żonę, aby wspólnie porzucili monotonię doczesności i trzymając się za ręce przeszli do lepszego świata, bowiem podobno dusze podwójnych samobójców razem przechodzą do świata, który czeka człowieka po śmierci.
Nie da się ukryć, iż nie jest to książka dla szerokiego kręgu odbiorców, bowiem tematyka książki obraca się wokół śmierci i nekropolii. Zawiera ona sześć opisów cmentarzy - moskiewskiego, londyńskiego, paryskiego, jokohamskiego, nowojorskiego oraz jerozolimskiego. Autorem tych tekstów jest Grigorij Czchartiszwili. Po każdym takim tekście zamieszczone jest opowiadanie Borisa Akunina (pseudonim Czchartiszwilego) zainspirowane konkretnym miejscem pochówku.
Odbywając wędrówkę przez kolejne cmentarze Czchartiszwili przedstawia różne oblicza śmierci: Zapomniana, Obyczajna, Piękna, Nagła, Optymistyczna oraz Niestraszna. Każda z tych nekropolii wywarła na autorze inne wrażenie i skłoniła do przemyśleń nad momentem zejścia z tego świata. Mijane nagrobki czy też wypisane sentencje powodowały refleksję nad ludzkim losem, a także nad indywidualnymi historiami nieżyjących osób .
W opowiadaniu "Wargi zęby raz dwa trzy" milicjant Czuchczew, który chce zdobyć zaginione skarby, dokopuje się do podziemnej krypty. Wewnątrz słyszy tajemniczy głos, po czym z mrocznej mgły wyłania się stara kobieta Sałtyczycha. Wieść niesie, że kobieta ta za życia porzucona przez ukochanego, zaczęła znęcać się nad jasnowłosymi niewiastami i mordować, za co została skazana na dożywocie. Ponieważ kobieta ta za życia ukryła swoje bogactwa, Czuchczew wchodzi z nią w bliższą komitywę w celu odnalezienia zapomnianego skarbu.
Londyński Highgate stał się inspiracją do opowiadania "Materia jest pierwotna". Bohaterem tej kilkustronicowej historii jest materialista (pewnego rodzaju wampir) Murzyn, który jednak nie pije każdej krwi - po pierwszym z brzegu burżuju w głowie pojawia się panika, natomiast krew socjaldemokraty chętnie pija na deser. Jest jednak coś co ratuje Murzyna w sytuacjach, gdy pod ręką nie ma nic godnego do spożycia.
"Daj mi ucałować swe usta" jest poświęcona Oscarowi Wilde'owi, pochowanemu na cmentarzu Pere-Lachaise. Pasza Leńkow, aspirant Instytutu Literatury Światowej, wykorzystuje swoją historyczno-literacką wiedzę do wydobywania z grobów opisanych w starych tekstach, zapomnianych, cennych pamiątek po zmarłych. W procederze tym towarzyszy mu Kret - zaufany grabarz zajmujący się brudną robotą. Z palca nieboszczyka Leńkow zdejmuje pierścień ze szmaragdowym skarabeuszem i bez zastanowienia wkłada go na swój. Gdyby wiedział, że błyskotka ta przysporzy mu samych kłopotów, z pewnością nigdy nie rozkopałby grobu znanego poety.
Jokohamski cmentarz Gaidzin-boci (czyli Cmentarz Cudzoziemski) dał początek opowiadaniu "Dzigumo". Znane mi ono już było z "Nefrytowego różańca" lecz tu jego tytuł przetłumaczono jako "Jiguno". Gdy przybyłemu do Kraju Kwitnącej Wiśni rodakowi znanego rosyjskiego detektywa Erasta Fandorina rodzi się upośledzona córka, ten przywdziewa habit buddyjskiego mnicha. Wstępuje do klasztoru i tylko raz w tygodniu składa mu wizytę żona Satoko. Któregoś dnia, po przygotowaniu mężowi kąpieli, Satoko spotyka na swej drodze bezgłowego mnicha Jiguno i traci przytomność. Po odzyskaniu świadomości widzi, że martwe ciało jej męża leży w lodowatej wodzie, a na szyi widnieją ślady po ukąszeniu. Japońska legenda głosi, że Jiguno to Pająk Śmierci, który wysysa z ludzi życie. Jednak Erast Fandorin nie wierzy w siły nadprzyrodzone i postanawia rozwikłać zagadkę śmierci Rosjanina w Japonii.
Lekki powiew romantyczności przynosi opowiadanie "Unless", którego akcja rozgrywa się na nowojorskim Greenwood. Szczęśliwy, młody i majętny Misza, który ma zaplanowane całe życie, postanawia zadbać o jego końcówkę. Udaje się zatem na cmentarz w celu wykupienia miejsca pod przyszły grób. Spotyka tam kobietę, która zdradza, że umrze on za 49 lat ...unless...- słowo to powoduje, że Misza powróci na Greenwood w nadziei na odnalezienie tajemniczej damy i odkrycie znaczenia wypowiedzianego przez nią słowa.
Na zakończenie Akunin serwuje nam "Happy End", czyli opowieść o ponad stuletniej parze znudzonej życiem - wszystkiego już doświadczyli, każdy dzień jest taki sam jak poprzedni, już nic nowego ich nie może spotkać. Bardzo Stary Pisarz namawia swoją żonę, aby wspólnie porzucili monotonię doczesności i trzymając się za ręce przeszli do lepszego świata, bowiem podobno dusze podwójnych samobójców razem przechodzą do świata, który czeka człowieka po śmierci.
piątek, 17 stycznia 2014
"Mam oko na litery" Aleksandra i Daniel Mizielińscy
Ponieważ wpis o książce "Mam oko na liczby" cieszy się dużym zainteresowaniem postanowiłam wspomnieć także o innej pozycji z tej serii, mianowicie o "Mam oko na litery". Są tutaj bogate w szczegóły ilustracje, na których dziecko ma odszukać zwierzęta, rośliny, tajemnicze istoty oraz przedmioty na daną literę zapisaną w górnym lewym rogu. Pod każdą literą znajduje się liczba, np. C 14, co oznacza, że trzeba odszukać aż czternaście rzeczy zaczynających się na "c". Oczywiście cierpliwy i dokładny maluch może znaleźć ich jeszcze więcej. A dokąd zabiera małego czytelnika ta książka? Zaglądamy na chwilę na Dziki Zachód, trafiamy do restauracji i na dno rzeki, spotkamy Eskimosa, dinozaury, dentystę leczącego zęby krokodyla... Niesamowitość ilustracji zachwyca i pobudza wyobraźnię, zachęca do zagłębienia się w szczegóły i ćwiczenie spostrzegawczości. Jest to też dobry sposób na spotkanie z alfabetem.
Warto sięgnąć też po "Mamoko 3000".
Warto sięgnąć też po "Mamoko 3000".
środa, 15 stycznia 2014
"Mężczyzna, który tańczył tango" Arturo Perez-Reverte
"Kiedy była gotowa, mężczyzna objął ją w pasie prawą ręką, opierając dłoń na
łagodnej krągłości nad biodrem.
Ona położyła rękę na jego ramieniu i nie patrząc na siebie nawzajem,
zaczęli poruszać się pośród innych par, z głowami zbliżonymi
bardziej niż w tangu konwencjonalnym,
choć ich ciała pozostawały w rozsądnej odległości."
Ponad sześćdziesięcioletni Max widzi na jednej z neapolitańskich ulic Mechę - kobietę, z którą kiedyś łączył go namiętny, porywczy romans. Podszywając się pod majętnego przedsiębiorcę zatrzymuje się w jej hotelu. Rozgrywają się w nim mistrzostwa szachowe, w których bierze udział syn Mechy. Podczas kolejnych spotkań dawnych kochanków, kobieta wyznacza Maxowi niebezpieczne zadanie. Wydarzenia te przeplatają się ze zdarzeniami z przeszłości, w której Max był zawodowym tancerzem, oszustem i złodziejem. Na statku płynącym do Buenos Aires poznał piękną i bogatą Mechę, żonę znanego kompozytora Armando de Troeye. Mężczyzna chce aby tancerz opowiedział mu historię tanga. Gdy Arturo Perez-Reverte zagłębia się w jakiś temat, robi to nad wyraz dokładnie. Dzięki temu mamy okazję poznać niesamowitą historię tanga, bogatą w liczne ciekawostki - jak choćby taką, że był to początkowo afrykański taniec, który od emigrantów przejęły argentyńskie prostytutki i alfonsi.
Po tak niezwykłych opowieściach państwo de Troeye zapragnęli aby Max zabrał ich do szemranych lokali Buenos Aires, w których tańczy się stare tango. To właśnie tam pożądanie między Mechą a tancerzem narasta, by znaleźć ujście w jednym z tanich hotelowych pokoi.
Jednak namiętność tych dwojga niczym nie przypomina gorącego uczucia kochanków z licznych romansów. Tutaj namiętność jest zimna i wyrafinowana, nie ma miejsca na sentymenty - Mecha jest kobietą, która wie czego chce i zawsze to dostaje, a Maxowi nawet silne pożądanie nie przeszkadza ukraść kochance naszyjnika z pereł. Na tym ten argentyński romans się kończy. Do kolejnego spotkania dochodzi po latach w Nicei, gdzie Max wykorzystuje swoje złodziejskie umiejętności pracując dla pary włoskich szpiegów.
Historia włamania na Lazurowym Wybrzeżu przeplata się z ostatnią misją starego tancerza, pozostawiając czytelnika w podwójnym napięciu.
"Mężczyzna, który tańczył tango", tak jak pozostałe książki Arturo Perez-Reverte, jest napisana z klasą. Do tego szereg intryg, liczne niebezpieczeństwa oraz wyjątkowy romans sprawiają, że książkę tę czyta się z zapartym tchem, pochłaniając stronę za stroną.
Zachęcam również do sięgnięcia po inne pozycje tego hiszpańskiego pisarza, np. "Fechtmistrza", "Szachownicę flamandzką" czy też "Klub Dumas", który stał się inspiracją dla Romana Polańskiego przy tworzeniu filmu "Dziewiąte Wrota".
Subskrybuj:
Posty (Atom)






